Sivan

CD 268 MJM Music PL 1994, marzec 1994
MC 268 MJM Music PL 1994, marzec 1994

  1. Długa podróż Sivan (muz. i sł. G. Skawiński)
  2. Tylko ja i ty mamy teraz swój czas (muz. G. Skawiński sł. W. Tkaczyk)
  3. Zły znak (muz. G. Skawiński sł. W. Tkaczyk)
  4. Gdyby ktoś (muz. i sł. G. Skawiński)
  5. Na zawsze razem (muz. G. Skawiński)
  6. 18.09.70 (muz. G. Skawiński sł. W. Tkaczyk)
  7. Ocal tę miłość (muz. Z. Kraszewski sł. W. Tkaczyk)
  8. Woda i ogień (muz. G. Skawiński sł. W. Tkaczyk)
  9. Nadzieja na świt (muz. G. Skawiński sł. W. Tkaczyk)
  10. Moonlite III (muz. G. Skawiński)
  11. Raz na całe życie* (muz. G. Skawiński sł. W. Tkaczyk)
    *tylko na CD Sivan

Druga płyta gdańskiej formacji. Inspiracją do tytułowego utworu "Długa podróż - Sivan" był pobyt Grzegorza w Maroku. Materiał z tej płyty to właściwie połączenie kilku gatunków muzycznych. Mamy tu trochę bluesa, rapu, funku i innych, całość utrzymana jest oczywiście w rockowo - metalowym klimacie. Klimat ogólnie nawiązuje do lat '70 ubiegłego stulecia (stąd lecący hipis na okładce), jednak zaaranżowano go we współczesny sposób, dając niepowtarzalne doznania muzyczne. Album ten zebrał wiele pozytywnych ocen na naszym rynku muzycznym. Zawiera dwa instrumentale: "Na zawsze razem" oraz "Moonlite III". Ten ostatni jest zakończeniem tryptyku "Moonlite", którego dwie pierwsze części ukazały się na płycie "Skawiński".

» Recenzje płyty "Sivan"

TYLKO ROCK, sierpień 1994
Już ponad półtora roku minęło od chwili, kiedy pisałem o pierwszej płycie zespołu Skawalker. Minęło więc trochę czasu i oto trio Grzegorza Skawińskiego nagrało następny album. Czy coś się zmieniło w muzycznym stylu zespołu? Raczej niezbyt wiele. Sivan na pewno jest potwierdzeniem pewnej konsekwencji lidera. Skawiński jest niesłychanie biegłym gitarzystą. Dobiera sobie równie dobrze współpracowników i dobrze wykorzystuje ich talenty w studiu. Podobnie jak na poprzedniej płycie mamy mnogość świetnych riffów, grę z nerwem, od razu wpadające w ucho melodie (inna sprawa, że to dziedzictwo jeszcze z Kombi). Mamy też wypieszczone solówki lidera - na przemian "melodyczne" i "brawurowe".

Bardzo dobrze wypada śpiew Skawińskiego, który tym razem ogranicza się do ojczystego języka. W Złym znaku i w Gdyby ktoś mamy taki wykonawczy luz, jaki rzadko spotyka się w polskim rocku. Naprawdę z przyjemnością się tego słucha... Sporo jest też udanych harmonii wokalnych w najlepszym, przebojowym stylu rockowym - choćby w Ocal tę miłość...

Jedno tylko mnie martwi. Ciągle za dużo jest - jak na mój gust - zapożyczeń stylistycznych. W grze Skawińskiego można doszukać się Ala DiMeoli (Długa podróż) czy Van Halena (Tylko ja i ty mamy teraz swój czas), Marka Knopflera (Woda i ogień wokół nas) czy Hendrixa (nie tylko w 18.09.70., gdzie ma to głębszy sens, ale też w Złym znaku). Na tle kłębiących się wpływów postać Skawińskiego jakby zaczyna się rozmywać. A przecież posiada on niemal nieograniczone możliwości techniczne i prawdziwe zacięcie liryczne (tak rzadkie u wirtuozów jego formatu). Dlaczego więc rezygnuje z własnego "ja"? Może boi się ryzyka? Nawet w takim utworze jak Długa podróż - Sivan, gdzie sięga po skale orientalne, jego gra nie satysfakcjonuje do końca. Sztampowe unisona z klawiszami plus "komercyjne" harmonie partii wokalnych tez pozostawiają stylistyczny niedosyt. Wydaje się, że większa dyscyplina stylistyczna i ograniczenie środków wyrazu wyszłoby Skawińskiemu i Skawalkerowi na dobre. Bo jest tu tyle fajnych, udanych melodii i tekstów...
KRZYSZTOF CELIŃSKI


Brum, czerwiec 1994
Włączam i uszom nie wierzę - mocny, potężny riff w tytułowym "Sivan". No dosłownie DEEP PURPLE z "Perfect Strangers"... Ale już po chwili jestem na ziemi, głos przypominający o nieśmiertelności zjawiska pod nazwą KOMBI brutalnie pozbawia mnie złudzeń. JEFF BECK nagrał w roku 1989 płytę "Guitar Shop" i sądzę, że pana GRZEGORZA stać na coś równie efektownego. Różnica polega (moim zdaniem) na tym, że płyta Becka jest płytą instrumentalną a płyta SKAWIŃSKIEGO nie.

"Sivan", oprócz powyższego, zawiera ponad wszelką wątpliwość solidną porcję gitarowania i jest dowodem wysokiej kultury muzycznej SKAWALKERA. Artysta swobodnie podróżuje po świecie różnych gitarowych technik i brzmień, oddaje hołd klasykom gitary (nie tylko Beckowi czy HENDRIXOWI) zahacza to o GARY MOORE'A, to o MICHAELA SCHENKERA (tego z UFO czy MSG), to o RITCHIEGO BLACKMOORE'A (można by jeszcze z kilku wymienić). I nie jest to broń Boże produkcja trącąca myszką (brawa również za realizację!). Bardzo świeżo brzmią rzetelnie okraszony gitarą "Tylko ja i ty mamy teraz swój czas", soczysty "Nadzieja na świt" czy przebojowy "Zły znak" z funkowym feelingiem. Mogą podobać się oba instrumentale "Na zawsze razem" i "Moonlite III". Wpada w ucho "18.09.70" trochę w klimacie TOTO. Natomiast kiczballadka "Gdyby ktoś" oraz nijaki "Ocal tę miłość" zupełnie mi nie pasują za sztuczność, miękkość i ogólny brak urody.
Nie można Skawalkerowi zarzucić ani wtórności, ani braku kompozytorskiej weny, a umiejętności technicznych wielu powinno mu zazdrościć. Może brakuje tu trochę ognia, może jakieś dziwne science-fiction w niektórych tekstach, może po prostu brak odrobiny świeżej krwi. Na pewno jednak nie brakuje na płycie rocka. Skawarocka na optymistycznie. "Sivan" dowodzi jak ciekawy może być świat gitary i pokazuje młodym muzykom, że warto się uczyć.
A. Kowalczyk